Pacjenci przebierający nogami przed gabinetem usg, kolejka do toalety, nerwowe „dosikiwanie” i szybkie wody dopijanie – zapewne tak niejeden karykaturzysta naszkicowałby powszedni dzień przed naszymi gabinetami. Jak w tym wszystkim znaleźć złoty środek, by móc poprawnie zinterpretować to, co widać na ekranie aparatu usg?






